Wiedźmin – Sezon Burz


Będzie o walce i o mieczach. Będzie też o trollowaniu. Sapkowski najwyraźniej zagrał w obie części gry, a potem zagrał nam wszystkim na nosie.
Będzie bez spoilerów. Można śmiało czytać

Bogactwo smrodów i kolorów

W prozie Sapkowskiego urzeka mnie zawsze misterność zbudowanego świata i jego plastyczność. Narrator jest zawieszony nad wiedźminem, obcym, który obserwuje świat z pewnego dystansu. Nadal jednak ma przyziemną perspektywę, w której widzi detale.

Książka daje czytelnikowi poczuć smród cebuli w oddechu wieśniaka, oka tłuszczu w sosie i rozgotowaną kaszę z kawałkami mięsiwa. Kolory są nasycone i pełne, szczegół dopracowany, a dzięki bogatemu językowi można poczuć fakturę rękojeści miecza i wiatr targający białymi włosami. 

Lubisz klimaty szermiecze? Przeczytaj mój tekst o karciance Audatia i dawnych europejskich sztukach walki

Książkę warto przeczytać choćby ze względu na język powieści. Autor żongluje kliszami i porównaniami ze wspaniałą swobodą. Łączy związki frazeologiczne, rozbija utarte schematy i z ogromnym wyczuciem stosuje wulgaryzmy, jak porcję curry do kurczaka.

Wulgaryzmy cię nie kręcą? Przeczytaj mój hejt Gry o Tron

Nie mogłem się także oprzeć wrażeniu, że Andrzej Sapkowski przeszedł obie części Wiedźmina. Wręcz rozsmakował się w opisywaniu widowiskowych finisherów, jakie Geralt w grze wykonywał na przeciwnikach. 

Miecz przeznaczenia ma dwa ostrza

Wreszcie, mam wrażenie, że z Sapkowskiego wyszedł troll. Mianowicie strollował nas wszystkich - czytelników i graczy. Po pierwsze, odrobinę zmodyfikował możliwości wiedźmina. Przez chwilę zastanawiałem się, które informacje powinienem uznać za kanoniczne - te z sagi i gier, czy też tę z Sezonu Burz. Dobrze, ze umysł ludzki umie racjonalizować takie rzeczy.

Lubisz trolle? Przeczytaj mój tekst o balladzie Herr Mannelig

No i wiedźmińskie miecze, opisane na okładce i wewnątrz powieści. Przede wszystkim są to ostrza krótsze i inaczej zbudowane, niż twierdził film i obie gry. Wreszcie są to ostrza krótsze, niż się powszechnie mniema.

Stalowy miecz, na oko, ma około 130 cm długości. Chyba, że to wiedźmin ma około 130 cm wzrostu.
Miecze wiedźmińskie mają po czterdzieści cali każdy, co daje w przybliżeniu metr długości. A metr długości (z czego około 30 cm to rękojeść) to długi miecz jednoręczny.

Warto także zwrócić uwagę, że miecz srebrny jest podobnej konstrukcji co miecz stalowy. Z jednej strony dłuższy miecz stalowy faktycznie wskazywałby, że "ten jest na ludzi". A każdy czytelnik wie, że przeciw jednym potworom sprawdza się stal, przeciw innym srebro, a dobry wiedźmin ludzi nie rzeza.

Rozsądek, głupcze!

W takiej sytuacji zastanawia długość rękojeści, która umożliwia trzymanie tak krótkiej broni oburącz. To dziwna konstrukcja, zupełnie nie potrafiłem jej zidentyfikować i osadzić w tradycji szermierczej.
Po raz kolejny na pomoc przyszło racjonalizowanie. Miecz wiedźmina, przynajmniej w założeniach, miał służyć zabijaniu potworów. A takie bestie najczęściej pokonać można szybkością w operowaniu bronią a nie przewagą techniczną.

Krótka klinga i długa rękojeść daje duże możliwości manewrowania w walce i może być skuteczna przeciw kikimorze lub skolopendromorfowi. A to nie są przeciwnicy, z których wyewoluowała broń średniowieczna.

Wiedźmin za kołnierz nie wylewał. Przejdź do działu Piwo

Podobnie starałem się osadzić świat Sapkowskiego w okresie historycznym i wiele wskazywało na XVII wiek, podczas, gdy automatycznie osadzałem ten świat w średniowieczu.

Ale skoro XVII wiek, to gdzie broń palna?

Odpowiedź na to pytanie znajduje się, nie bezpośrednio, w książce. A także w zdrowym rozsądku i zwykłej logice.

Podobało się? Polub bloga na Facebooku!




Komentarze

  1. "Przez chwilę zastanawiałem się, które informacje powinienem uznać za kanoniczne - te z sagi i gier, czy też tę z Sezonu Burz." Gra nie jest kanoniczna! Czy kanoniczny jest "Sezon Burz" trzeba zapytać Sapkowskiego, pewnie odpowie, że nie. Napisał już przecież opowiadanie "Coś się kończy, coś się zaczyna", które jak powiedział jest jak najbardziej o Geralcie ale nie ma żadnego związku z tak zwaną sagą. Tak zwaną, bo coś takiego jak saga o wiedźminie wg autora nie istnieje.
    A co do "Sezonu Burz" to Sapkowski zamiast grać w gry przed napisaniem tej książki powinien przeczytać swoje wcześniejsze książki o wiedźminie, bo mam wrażenie, że trochę pozapominał jak jego bohaterowie kiedyś się zachowywali.
    Nie mogę powiedzieć, że książką się zawiodłem, bo nie oczekiwałem teraz po Sapkowskim zbyt wiele, ale znowu (tak samo jak w przypadku Żmii) mam wrażenie, że jakby napisał 2 opowiadania (wycinając z książki 2 wątki poboczne, bo główny się do niczego nie nadawał - był zbiorem przypadków) było by lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem błędnie robisz, sugerując się grą. Ponadto Sapkowski niejednokrotnie zaznaczał, ŻE NIE GRA W GRY!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnośnie Sapka - mam nieodparte wrażenie, że nie zawsze mówi dokładnie to, co ma miejsce w rzeczywistości. Nie to, że kłamie. Po prostu nie mówi prawdy :P

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty